Make your own free website on Tripod.com
TOMEK'S DIVE PAGE    |     Home
                                                  
Spiegel Grove

Nurkowanie na wrakach bylo zawsze dla mnie najciekawszym sposobem spedzania czasu pod woda. Poza oczywistym dreszczykiem emocji,  jaki na przyklad budzi przeciskanie sie przez wlaz kiosku niemieckiego ubota, staram sie wzbogacic swoje wrazenia przez odpowiednie przygotowanie sie do takiej wizyty. Zanim wybiore sie na konkretny wrak zbieram o nim wszelkie mozliwe informacje. Odtwarzam historie statku, losy jej zalogi, czy orginalny wyglad jednostki. Znajomosc topografii wraku i jego dziejow pomaga mi w zintensyfikowaniu doznan plynacych z takiego nurkowania. To co dla kogos jest kupa zardzewialego metalu lezaca w kacie bezimiennego pokoju, dla mnie staje sie metalowym stolem radiooperatora, przy którym 63 lata temu marynarz Jack Brown wysylal dramatyczny sygnal SOS, podczas gdy jego statek powoli pograzal sie w lodowatych wodach Atlantyku.
Kiedy po raz pierwszy zaproponowano mi nurkowanie na wraku celowo zatopionym dla pletwonurkow (niszczyciel HMS Chaudiere, Kolumbia Brytyjska, Kanada) mialem mieszane uczucia.  Z jednej strony byl to niewatpliwie atrakcyjny obiekt nurkowy z wieloma mozliwosciami penetracji, z drugiej strony fakt intencjonalnego zatopienia oddzieral na swoj sposob jednostke z mistycznej aury charakterystycznej dla „prawdziwych" wrakow.
„Spiegel Grove" jest jak do tej pory najwiekszym celowo zatopionym okretem-rafa na swiecie.
Zbudowana w 1954 roku w  stoczni Ingalls Pascagoula, Mississippi jednostka miala 11 200 ton wypornosci, 155 metrow dlugosci, 25 metrow szerokosci,  24 metry wysokosci i 6m zanurzenia.  Okret napedzany byl dwiema turbinami parowymi o mocy 12 000 KM kazda i mogl  osiagac predkosc do 23,5 wezla. Zaloga skladala sie z 19 oficerow i 320 marynarzy i jako statek transportowy mogla zabierac dodatkowo 25 oficerow i 190 zolnierzy. Typowo transportowo-desantowy okret wyposazony byl w 3 40 metrowej dlugosci samobiezne barki desantowe, mogl takze przewozic 10-15 amfibii lub 127 2.5 tonowych ciezarówek. uzbrojenie stanowilo 3 podwojne, trzycalowe dzialka kalibru 50.
Okret otrzymal nazwe od nalezacej do dziewietnastego prezydenta USA Rutherforda B. Hayesa posiadlosci w Remont, Ohio. Chrzestna matka „Spiegel Grove" zostala Mrs Webb C. Hades. Jednostke zwodowano 10 listopada 1955 roku i wcielono do sluzby jako LSD-32 8 czerwca 1956 pod dowodztwem kapitana Saverio S. Fillipone. Okret bral udzial w wielu akcjach i cwiczeniach na wschodnim wybrzezu USA, Morzu Karaibskim, Morzu Srodziemnym i wybrzezach Afryki. Wspoldzialal takze z NASA przy powrotach zalogowych lotow programu Apollo. LSD-32 wycofano z czynnej sluzby w 1989 roku. Do 1996 roku „Spiegel Grove" rdzewial w stoczni remontowej w Newport News, gdzie znalezli go przedstawiciele Komitetu na rzecz Tworzenia Sztucznych Raf przy Izbie Handlowej w Key Largo, Floryda. Po trwajacej kilka lat batalii dotyczacej miedzy innymi odpowiedzialnosci prawej i praw wlasnoœci jednostke skierowano do stoczni remontowej w celu usuniecia z wszelkich nieprzyjaznych dla srodowiska substancji jak oleje, smary, czy PCB..
17 Maja 2002 roku okret odholowano na miejsce przeznaczenia - piaszczysta rownine okreslana mianem Dixie Shoals 5,5 MM SE od Key Largo. Na godzine 14 ustalono czas odpalenia ladunków, ktore mialy poslac „Spigel Grove" w jej ostatnia podroz. Z przyczyn do konca nie wyjasnionych - zbyt wczesnie otwarto wlazy - statek zaczal tracic plywalnosc. Ekipy pirotechnikow i spawaczy ewakuowano z pokladu.
O 13:30 LSD-32 obrocil sie dnem do gory i w tej najmniej porzadanej, z nurkowego punktu widzenia,  pozycji spoczol na dnie. Na ratunek wynajeto specjalistyczna firme wydobywcza. Miesiac pozniej, nakladem blisko 250 tys. $ udalo sie przekrecic okret tak, ze spoczywa on obecnie na prawej burcie.
28 czerwcz 2020 roku wrak „Spiegel Grove" udostepniono do nurkowania.
W lutowy poranek zapakowaliœmy nasz sprzet na mala motorowke, cumujaca w kanale tuz przy hotelu. Szesciu nurkow oraz szyper  nie pozostawialo zbyt wiele miejsca na przygotowanie sprzetu. Powoli plynelismy kanalem prowadzacym na otwarty ocean. Pogoda byla wspaniala. Wczorajszy sztorm przegnal z nieba wszystkie chmury. Temperatura powietrza wynosila okolo 21 C, temperatura wody 23 C.
Wlasnie mijaliœmy Sharky's Pub, miejsce spotkan lokalnych nurkow, gdzie poprzedniego wieczora gawedzilismy, przy kuflu piwa, z Dickiem Rutkowskim, ojcem nurkowania nitroxowego. Lodz wyczarterowana byla na cztery nurkowania: dwa rano  oraz dwa popoludniu. Postanowilismy rozpoczac od  nurkowania - rekonesansu  na wraku „Spiegel Grove", a nastepnie `odgazowac sie' na jakies plytkiej (10-15m) rafie. Po poludniu planowaliœmy powrot na „Spiegel Grove" polaczony z jego intensywna penetracja, by wreszcie zakonczyc dzien nurkowaniem na rafie o brzasku.
U ujscia kanalu podziwialismy przepiekne rezydencje oraz zacumowane przed nimi yachty.
„Dwa miliony!" - powiedzial glosno szyper sledzacy moje spojrzenie.
„Rezydencja?" - zapytal nurkujacy z nami Lester.
„Yacht!" - wyjasnil szyper- „Ale to wszystko stoi puste. Zajete od handlarzy narkotykow."
Otwarty ocean przywital nas lekka fala. Po okolo 25 minutach jazdy znalezlismy sie nad wrakiem „Spiegel Grove". Cztery inne lodzie z nurkami staly juz tam zakotwiczone. Naliczylem w sumie osiem boji przymocowanych do wraku. Nasz szyper zdecydowal sie na jedna z srodkowych. Jak sie potem okazalo nie byl to najszczesliwszy wybor. Wskoczylem do wody i po linie zaczelem  opuszczac sie w strone wraku. Lekki prad  przeciw ktoremu plynelem teraz powinien byc pomocny w drodze powrotnej. Widocznosc, jak na Floryde, nie zachwycala - okolo 18 metrow. W pewnej chwili ujzalem dno - glebokosciomierz pokazywal 42 metry. Opustowa lina, do ktorej zakotwiczylismy, przywiazana byla do masztu dzwigu, ktory lezal na dnie. Wzdluz stalowej kratownicy dotarlem do wraku. Moim oczom ukazala sie, sterczaca niczym 8 pietrowa kamienica, pionowa sciana glownego pokladu, lezacego na prawej burcie okretu. Z pokladu, wprost nad moja glowa, sterczala ogromna bryla nadbudowki okretu. Znajdowalem sie dokladnie na wysokosci srodokrecia. Postanowilem plynac w kierunku rufy. Zawieszony miedzy dnem, a superstruktora okretu obserwowalem stada barwnych hemulonow (Hemulon sciurus) znikajace i  pojawiajace sie  na przemian, w zaleznosci od tego jak blisko przeplywaly drapiezne barrakudy (Sphyraena barrakuda). Przed soba dostrzeglem gigantyczne rufowe wrota desantowe, sluzace do blyskawicznego ladowania i rozladowywania ludzi i ekwipunku przewozonego przez okret. Unioslem sie, powoli w strone znajdujacej sie najblizej powierzchni lewej burty statku. Glebokosciomierz wskazywal 22 metry. Ponizej, w zaobleniu kadluba, dostrzeglem, okolo czterometrowej srednicy, srube napedowa. Postanowilem zawrocic w kierunku dziobu. W drodze powrotnej odwiedzilem glowny poklad ladunkowy. Przestronnosc tego przedzialu (20 metrow szerokosci i 7metrow wysokosci) daje mozliwosc penetracji tego fragmentu nawet mniej doswiadczonym nurkom. Podczas calej penetracji, siegajacej maksymalnie okolo 35 metrow w glab jednostki, widoczne sa wyjscia. Wskazane jest jednakze posiadanie latarki. W koncu dotarlem do centrum dowodzenia okretu (Command Center).  Glowne wejscie na mostek znajduje sie na glebokosci okolo 27 metrow. Odwiedzam kilka kabin - w jednej z nich znajduje przewrocone, metalowe biurko. Na wpol otwarta szuflade dziela miedzy siebie krab pajeczy oraz langusta. Moje  nurkowanie powoli dobiega konca. Opuszczam labirynty nadbudowki i wyplywam na zewnatrz okretu. Rzut oka na manometr i komputer przywoluje mnie do porzadku - 4 minuty dekompresji. Przez chwile rozwazam moje opcje: powrot do tej samej opustowki oznacza koniecznosc zejscia do ponad 40 metrow, a wiec jeszcze dluzsza dekompresje. Do wynurzenia postanawiam uzyc opustowki znajdujacej sie na dziobie „Spiegel Grove", a nastepnie kozystajac ze sprzyjajacego pradu doplynac do naszej lodzi na powierzchni oceanu. Swoj gleboki przystanek wykonuje w poblizu ogromnej windy kotwicznej, wokol ktorej uwijaja sie chetoniki  (Holocanthus cilaris), ryby- chirurgi (Acanthurus hepatus)   i ryby papuzie (Scarus croicensis).  W chwili, gdy juz mam wynurzyc siê do kolejnego przystanku, z poza dziobu wyplywa dwumetrowej dlugosci strzepiel Goliat (Epinephelus itajara). Wazaca co najmniej 150 kg ryba przez krotka chwile unosi sie w zasiegu wzroku, po czym rownie szybko jak sie pojawila, niknie nurkujac po drugiej stronie dziobu. Po zakonczeniu dekompresji powracam do wyczarterowanej przez nas lodzi. Jak sie niestety pozniej okazalo, z uwagi na niesprzyjajce warunki pogodowe, bylo to nasze jedyne nurkowanie na wraku „Spiegel Grove". Pozostala czesc dnia spedziliœmy nurkujac na oslonietych rafach (French i Molases).
Od czasu mego pierwszego nurkowania na HMS Chaudiere zdarzylo mi siê wiele razy nurkowac na wrakach celowo zatopionych w Kanadzie, Nowej Anglii, Karolinie czy Florydzie. Jak w przpadku naturalnych wrakow staram sie poznac ich historie. Z przyjemnoscia dostrzegam jak w miare uplywajacego czasu wtapiaja sie one w srodowisko naturalne, porastaja morska flora i fauna, tworza nowe habitaty i nisze ekologiczne, powoli stajac sie tym, czym mialy sie stac w zalozeniu autorow projektu - sztuczna rafa.
Nie sposób tez pominac znaczenia takiego wraku dla lokalnej ekonomii, czego przykladem moze byc wojna kilku hrabstw o to gdzie zatopic najwiekszy okret rafe - lotniskowiec USS Oriskany.
Z niecierpliwoscia czekam na nowe „sztuczne wraki" i mozliwosc na nich nurkowania, choc w glebi duszy nie moge pozbyc sie wrazenia, ze „zamiast orginalu …… ogladam reprodukcje".