Make your own free website on Tripod.com
TOMEK'S DIVE PAGE    |     Home
                                                  
Diving in Reactor Pool
Swieci, czy nie swieci?
czyli moje pierwsze nurkowania w cieczach chlodzacych reaktorow atomowych.

Lato 1986 rok. Przy wislanym bulwarze, na warszawskim Zoliborzu, nieopodal Cytadeli, stoi zakotwiczony holownik typu `Zubr'. Jednostka jest baza nurkowa firmy `Polnurek'. Na jej pokladzie grupa nurkow uczestniczaca w projekcie przeprawy kabla telefonicznego przez Wisle. W czasie przerwy sniadaniowej siegam, po wymeczony od stalego wertowania, egzeplaz magazynu `Skin Diver'. Moja uwage przykuwa graficzny emblemat `Nuclear Dive Team', w ogloszeniu szkoly nurkowania zawodowego `The Ocean Corporation' z Huston w Texasie. Rozpoczyna sie dyskusja na temat nurkowan w reaktorach atomowych. Opinie sa podzielone; od "to nic takiego" do "to czyste wariactwo". Czas wracac do pracy. Wymiane zdan podsumowuje jeden z moich wspolpracownikow: "Po dwoch latach takiej pracy to bys swiecil noca jak robak swietojanski od tej radioaktywnosci !".

Dziesiec lat pozniej siedzialem w mieszczacym sie w Essex , Connecticut, gabinecie Chrisa Tirrell'a Project Managera Underwater Construction Corporation. Po pomyslnym dla mnie przebiegu rozmowy kwalifikacyjnej omawialismy szczegolowe warunki mego zatrudnienia w tej jednej z najwiekszych  na swiecie (cztery oddzialy, 200- 300 nurkow) firmie nurkowej specjalizujacej sie w obsludze elektrowni atomowych. Na koniec oprowadzono mnie po czesci warsztatowo-magazynowej a takze centrum hiperbarycznym gdzie w dwoch mokrych komorach nurkowie doskonala swoje umiejetnosci podwodnego spawania w symulowanych warunkach do absolutnej glebokosci 40 metrow.
Po kilku drobnych srodladowych projektach, bedacych prawdopodobnie moim okresem probnym, zastalem wyslany do lezacego nad jeziorem Ontario Oswego w stanie Nowy Jork. Znajduje sie tam zespol trzech reaktorow Nine Mile Point 1 i 2 oraz FitzPatrick. Juz z daleka dostrzeglem obloki pary wydobywajace sie z gigantycznej wiezy chlodzacej elektrowni. Z niecierpliwoscia oczekiwalem na swoje pierwsze zanurzenie i tu czekala mnie duza niespodzianka.
Osoba, ktora pragnie przekroczyc prog elektrowni atomowej musi przejsc zlozony proces kwalifikacyjny. Procedura ta sklada sie z wielu etapow i moze nieznacznie roznic sie w poszczegolnych zakladach. Z uwagi jednak na fakt , ze wszystkie obiekty atomowe w USA podlegaja Komisji Regulacji Nuklearnej (NRC) kwalifikacja musi spelniac okreslone minimum:
    - pobranie odciskow palcow i porownanie ich z rejesterem Federalnego Biura Sledczego (FBI);
    - farmakologiczne testy na substancje oduzajace (testy te wykrywaja nawet sladowe ilosci narkotykow
                uzywanych w ciagu 90  dni poprzedzajacych test, 24 godziny alkohol);
    - sprawdzanie 3-5 lat wstecz kariere zawodowa oraz referencji personalnych ( specjalnie wynajeta do tego celu,
                firma dedektywistyczna kontaktuje sie z bylymi pracodawcami, wspolpracownikami i znajomymi kandydata);
    - psychologiczne testy, poglebione niekiedy o psychiatryczna ewaluacje osoby ubiegajacej sie o mozliwosc
                pracy w elektrowni  atomowej;  
    - szczegolowe sprawdzenie niekaralnosci ( nawet nadmierna ilosc wykroczen drogowych lub zatrzymanie osoby
                za jazde w   stanie nietrzezwym stanowi wystarczajacy powod do odmowy prawa pracy;
    - dla osob, ktore odbyly sluzbe wojskowa sprawdzenie jej przebiegu;
    - kontakt z organizacjami szkolacymi i wydajacymi certyfikaty uprawnien zawodowych;
    - sprawdzanie sytuacji majatkowej ze szczegolnym uwzglednieniem ewentualnego zadluzenia.
Caly ten proces, choc nieco niewygodny dla kandydata, ma na celu wyeliminowanie z tak specyficznego srodowiska jakim jest silownia jadrowa osob niebezpiecznych, nieodpowiedzialnych lub potencjalnie mogacych zagrozic bezpieczenstwu przedsiewziecia. Przechodzac ten proces po raz pierwszy, prawdopodobnie z uwagi na moje " zza zelaznej kurtyny" pochodzenie, czekalem prawie trzy tygodnie na `czerwona kartke' umozliwiajaca mi dostep do radioaktywnej czesci elektrowni podczas gdy moi wspolpracownicy od tygodnia moczyli sie w basenie wymienika pary(taurus). Nie bardzo nawet pocieszal mnie fakt, ze placono mi za ogladanie telewizji w motelowym pokoju.
Przejscie tego etapu kwalifikacji jest o tyle krytyczne, ze w przypadku negatywnej decyzji osoba taka wpisywana jest na  skomputeryzowana, krajowa liste osob ktorym odmowiono wstepu do obiektow nuklearnych. Lista ta jest dostepna we wszystkich elektrowniach w USA i wielu poza Stanami Zjednoczonymi. Bedac raz  na tej liscie niezmiernie trudno jest zmienic swoj status decydujacy o mozliwosci zatrudnienia w sektorze energetyki jadrowej.
Podczas gdy dedektywi przeswietlali nasze zyciorysy, wyslani zostalismy na szereg kursow przygotowujacych nas generalnie do pracy w srodowisku promieniotworczym, jak i specyficznych dla realizacji wykonywanego przez nas projektu. Program obejmowal podstawy fizyki atomowej, a wiec zjawisko promieniowania jego rodzaje i zrodla, a takze wplyw promieniowania na organizm czlowieka, jego wykrywanie, pomiary, dawki oraz skazenia. Osobny blok stanowily szkolenia z dziedziny bezpieczenstwa pracy, jak procedury alarmowe, ewakuacyjne, zapobieganie skazeniom, ograniczanie napromieniowania, zapobieganie udarom cieplnym, procedury prac w przestrzeniach zamknietych oraz caly szerg szkolen BHP typowych dla pracy w obiektach przemyslowych. Kolejna grupa kursow dotyczyla praktycznych cwiczen w ubieraniu, a przede wszystkim wlasciwym rozbieraniu sie z ochronnych ubran przeciw skazeniowych. Uczono nas takze czytania znakow informacyjnych typowych dla obiektow nuklearnych, map promieniowania i skarzenia specyficznych dla pomieszczen w ktorych mielismy pracowac, procedur wnoszenia na miejsce pracy materialow i narzedzi, poslugiwania sie respiratorami oddechowymi.
Z praktycznego punktu widzenia, calosc szkolenia to okolo 15 do 20 kursow trwajacych od jednej do trzech godzin. Kazdy kurs zakonczony jest egzaminem testowym. Warunkiem zaliczenia jest osiagniecie wyniku minimum 80%. Wynik nizszy automatycznie dyskwalifikuje osobe z mozliwosci pracy w elektrowni. Wymagania te dotycza calego, bez wyjatkow personelu: robotnikow wykfalifikowanych a takze kadre inzynierska i manadzerska.
W tym samym czasie przechodzimy takze badanie indywidualnego poziomu napromieniowenia, ktore w porownaniu z takim samym pomiarem po zakonczeniu projektu okresli calkowita dawke promieniowania jaka otrzymalismy podczas wykonanej pracy. Wyniki te, trzymane w koputerowym banku NRC, porownywane sa z przewidywanymi dla danego projektu ekspozycjami radioaktywnosci, jezeli istnieje zagrozenie przekroczenia rocznej lub zyciowej dozwolonej dawki promieniowania osoba taka nie moze byc wykonawca tego projektu.
Ostatnia formalnoscia jest wydanie karty identyfikacyjnej ze zdjeciem: bialej dla osob pracujacych w czesci nieradioaktywnej elektrowni i czerwonej dla pracownikow strefy promienitworczej.
Uzbrojeni w identyfikator przechodzimy wykrywacze metali, materialow wybuchowych i promieniotworczych. Nastepnie identyfikowani jestesmy przez pracownika zakladowej sluzby bezpieczenstwa lub komputer identyfikacyjny skanujacy odcisk naszego kciuka lub obraz dna oka.
Dzwi elektrowni atomowej stoja przed nami otworem.

Kolejnym etapem projektu jest zmudny proces przygotowawczy. Drobiazgowo przygotowany plan wykonawczy poddany zostaje szczegolowej ocenie kolejnych departamentow: inzynieryjnego, bezpieczenstwa pracy, zabezpieczenia radiacyjnego wreszcie kontroli jakosci. Rozwazane sa alternatywne scenariusze wydarzen, przygotowne sa procedury zabezpieczajace i plany awaryjne.
W spotkaniach uczestnicza nie tylko kierownicy robot, ale czesto cale ekipy. Kazdy jej czlonek musi byc gotowy odpowiedziec na pytania przedstawicieli elektrowni dotyczace specyficznie jego udzialu w wykonaniu zadania. Szczegolowosc niektorych pytan przerastala moje oczekiwania. Pytano mnie o procedury awaryjne w wypadku utraty przytomnosci przez nurka, przecieku w skafandrze, utraty komunikacji miedzy nurkiem i powierzchnia, wzorostu promieniowania. Ustalano dokladna droge jaka nurek dostanie sie do miejsca pracy (po powierzchni nad stanowisko pracy i nastepnie zanurzenie, czy tez zanurzenie a nastepnie spacer po dnie basenu). Ustalono takze protokol podawania i odbierania narzedzi uzywanych przez nurka, a takze ich inwentaryzacje zapobiegajaca przypadkowemu pozostawieniu narzedzi na stanowisku pracy. Upewniano sie czy plyn dezynfekujacy wnetrze helmu nurkowego wpisany jest do rejestru srodkow dopuszczonych do uzycia w reaktorach atomowych. To tylko kilka przykladow z ogromu pytan na ktore musielismy odpowiadac.
Tego typu dbalosci o szczegoly oczekuje sie nie tylko po kierownictwie projektu, ale takze calej ekipie. Na prowadzacego projekt spada odpowiedzialnosc upewnienia sie, ze kazdy czlonek ekipy w calej drobiazgowosci zna swoje zadanie, jest zdolny je wykonac, a takze posiada niezbedne narzedzia i materialy. Nieslychanie waznym staje sie wyrobienie w pracownikach pytajacego podejscia do problemu.
Specyfika pracy w reaktorach atomowych nie pozostawia miejsca na domysly lub zgadywanie - jezeli nie jestes czegos pewny zapytaj! Tego rodzaju zachowanie jest absolutna koniecznoscia podczas pracy w elektrowniach atomowych. Nawet najmniejsze bledy, czy zaniedbania moga spowodowac daleko idace konsekwencje. Tak skomplikowany sytem jakim jest silownia jadrowa posiada caly szereg zabezpieczen.
Nawet drobna niezgodnosc z zalozonymi parametrami powoduje uruchomienie systemow awaryjnych.
W praktyce oznacza to wylaczenie elektrowni i rozpoczecie postepowania wyjasniajacego zaistnialy przypadek. Powazniejsze awarie wymagaja calkowitego wygaszenia reaktora - procesu trwajacego dwa do trzech tygodni. Zwazywszy, ze dochod elektrowni z wyprodukowanej energi waha sie w granicach od 50 tys $ do 250 tys $ na godzine(1.2 mln - 6mln$ dziennie), latwo sobie wyobrazic jak kosztowne sa nawet drobne pomylki. O najgorszym scenariuszu lepiej nawet nie myslec - zbyt dobze poamietamy tragedie Czarnobyla.
Czesc prac wykonywanych w elektrowniach atomowych moze byc przeprowadzana bez wzgledu na status reaktora. Niektore, z uwagi na nadmierna radioaktywnosc, odbywaja sie tylko w czasie zaplanowanych, okresowych przerw na uzupelnianie paliwa lub naprawczych. Do takich wlasnie nalezal moj pierwszy projekt Po wygaszeniu reaktora, nasza ekipa czekala, az temperatura w zbiorniku chlodzenia pary wodnej opadnie do poziomu tolerowanego przez organizm ludzki. Nastepnie przystapiono do przygotowania stacji nurkowej. Ekipa skladala sie z dwunastu nurkow pracujacych na dwie dwunastogodzine zmiany. Planowane wylaczenie reaktora mialo trwac tylko trzy tygodnie, nam pozostawiono osiemnascie dni na wykonanie zadania. Projekt polegal na wymianie czterech ogromnych filtrow w zbiorniku chlodzenia pary. Kazdy z nich mial okolo 3 m srednicy i 5 m wysokosci. Na poczatku filtry podczepiono za pomoca recznych wind lancuchowych do plywajacych na powierzchni pontonow wypornosciowych o lacznym udzwigu okolo 5T ( 10 000 lbs). Nastepnie zdemontowywano polaczenie z rura odplywowa i odtransportowywano stary filter na miejsce gdzie mogl byc podniesiony przez dzwig. Na jego miejsce montowano nowy filter, wykorzystujac przy jego transporcie i montazu ponownie pontony wypornosciowe i windy lancuchowe. W czasie jednej zmiany wykonywalismy trzy okolo trzygodzine nurkowania zmienajac nurkow po kazdym z nich. Z galeryjki naprawczej, na ktorej stala stacja nurkowa, opuszczano nas na malej platformie do znajdujacej sie 8 m ponizej wody. Nurkowanie odbywalo sie w krysztalowo czystej, jasno oswietlonej wodzie o glebokosci okolo 10 m. Jedynym mankamentem byla jej wysoka temperatura (okolo 39^C) powodujaca zmeczenia oraz nadmierna potliwosc w suchym skafandrze.

Jezeli chodzi o sprzet uzywany w nurkowaniu w reaktorach atomowych to zdecydowanie preferowane sa helmy wykonane z metalu (braz, miedz, stal nierdzewna), takie jak Desco, czy Miller, a to glownie z uwagi na latwosc w usuwaniu skazen. Helmy z skorupami z tworzyw sztucznych jak Superlite, czy Aquadyne, tak popularne wsrod zawodowych nurkow, z powodu porowatosci materialu uzytego do ich konstrukcji stwazaja zbyt wiele problemow w procesie dekontaminacji. Zaleca sie takze by helmy uzywane w cieczach chlodzacych reaktorow posiadaly dwustopniowy system wydechu zabezpieczajacy nurka przed kontaktem ze skazeniami. Jesli zas chodzi o ochrone ciala to jedynym dopuszczonym jej sposobem jest nurkowanie w suchych skafandrach z zintegrowanym kolnierzem laczacym skafander z helmem. Dopuszcza sie wiec sprzet nurka klasycznego, badz tez skafandry ze specyficznymi dla danego helmu polaczeniami. Preferowane sa konstrukcje skafandrow z wulkanizowanej gumy o gestosci tkaniny okolo 1500g/m*(metr kwadratowy) takich firm jak Viking, Gates czy KME. Zalecane sa skafandry pozbawione zaworow z uwagi na mozliwosc przecieku. Wbrew powszechnej opinii woda w reaktorach nie jest woda skazona. Niesie ona jednak w sobie drobne skazone zawiesiny, a czasem nawet silnie radioaktywne mikro odpryski pretow paliwowych. Niektore z elektrowni dodaja takze do wody otaczajacej reaktor kwas borny pelniacy role buforu w procesie atomowej fuzji. Z tych ze wzgledow skafandry przed kazdorazowym uzyciem powiny byc dokladnie sprawdzane pod wzgledem szczelnosci. Niektore z projektow odbywaja sie w wodach o podwyzszonych temperaturach (>40^C). W takich warunkach niezbedne jest stworzenie nurkom systemu umozliwiajacego funkcjonowanie w tak nieprzyjaznym srodowisku. Dokonuje sie tego poprzez pompowanie zimnej wody pomiedzy suchy skafander, a noszony na jego zewnatrz roboczy kombinezon lub przez noszone wewnatrz suchego skafandra kamizelki wypelnionej zamknietym w plasikowych pojemnikach lodem.
Pozostaly sprzet jak kompresory, radia nurkowe, zbiorniki wyrownawcze, czy weze nurkowe powinny byc jak najwyzszej jakosci zwarzywszy na fakt, ze po przekroczeniu strefy skazonej nie moga byc one wyslane do naprawy poza elektrownie.

Nasz projekt udalo nam sie skonczyc w 16 dni. W nagrode otrzymalismy pamiatkowe latarki, uscisk dloni kierownika zmiany i skierowanie na nastepny projekt. Tym razem nurkowalem w basenie reaktora. Opadlem na lezace na 15 metrach dno zbiornika. Przygladalem sie ogromnej glowicy reaktora spoczywajacej na specjalnym stojaku po przeciwnej stronie basenu. Z pewnym niepokojem patrzylem na ziejacy w dnie basenu otwor, na ktorym normalnie spoczywala glowica. Czarna dziura prowadzila do wnetrza dwudziesto metrowej barylki w ktorej odbywala sie reakcja. Poinformowano mnie , ze gdybym z jakich kolwiek wzgledow opadl do jej wnetrza w ciagu kilku sekund otrzymalbym smiertelna dawke promieniowania. Starajac sie trzymac na dystans od tej przyslowiowej bramy piekla, nie moglem oprzec sie pokusie spojerzenia w glab. W ciemnej czelusci spostrzeglem fosforyzujace zielononiebieskie blyski luminescencyjne. A wiec jednak swieci?
Poltorej godziny pozniej konczylem moje zadanie polegajace na podlaczeniu opuszczonego przez dzwig 15 metrowego fragmentu rurociagu do wystajacej z sciany tuz przy dnie flanszy. Obserwowany bacznie przez podwodna kamere stacjonarna oraz podwodnego robota (ROV) przykrecalem ostatnie sruby poloczenia upewniajac sie kazdorazowo, ze pozostajacy na powierzchni inspektor slyszy ciche `klik' wydawane przez klucz dynamometryczny. Ukryte pod skafandrem dozowniki promieniowania informowaly znajdujacego sie na powierzchni pracownika elektrowni o dawkach promieniowania, ktore otrzymywaly poszczegolne czesci mojego ciala. Bylo to o tyle wazne, gdyz uprzednio stwierdzono, ze w zbiorniku cyrkuluja mikroskopijne fragmenty radioaktywnego paliwa. Odpryski te, za male by zostac wylapane przez filtry, byly jednakze tak silnie promieniotworcze, ze gdyby wyladowaly na moim skafandrze w ciagu pieciu minut otrzymalbym roczna dopuszczalna dawke promieniowania. Ku memu zdziwieniu, na powierzchni, zaraz po zdjeciu helmu, powitaly mnie oklaski dwudziestu kilku osobowej grupy wspolpracujacej w tym przedsiewzieciu (ekipa nurkowa, dzwigowa,zabezpieczenia skazen, inzynieryjna, inspektorzy). Poinformowano mnie, ze dzieki skroceniu wykonania pracy o blisko 50%
( przewidywano nurkowanie okolo 3 godzin) ekipa na powierzchni otrzymala duzo nizsze od przewidywanych dawki promieniowania wyrazajace sie meterialnie w premiach przewidzianych przez kierownictwo elektrowni. Dowiedzialem sie takze , ze pomimo iz znajdowalem sie znacznie blizej zrodel promieniowania moja dawka byla porownywalna z ta jaka otrzymali pracownicy na powierzchni. Ten z pozoru paradoks znajdowal potwierdzenie w moich kolejnych nurkowaniach - woda stanowi swoista bariere dla promieniowania, dzieki temu bezpieczniej jest wykonac niektore prace pod woda, niz na przyklad osuszyc zbiornik.
Kiedy pozna noca powrocilem do domu wszyscy juz spali. Starajac sie nikogo nie obudzic po ciemku wszedlem do sypialni i... oczywiscie potknalem sie o spiacego na podlodze Olafa, mojego wazacego 70 kg psa rasy nowofunland. Moja zona Dorotka otworzyla oczy, spojrzala na mnie i z udawanym rozczarowaniem w glosie stwierdziala: "Eeee tam! Wcale nie swiecisz!"
Kladac sie spac przypomnialem sobie niezwykly blask, ktory zauwazylem w basenie reaktora.
" A jednak swieci! " - pomyslalem sobie.